"Ready
To Fly" to tytuł debiutanckiej płyty Magdy Modrej, która dała się
niegdyś poznać jako uczestniczka dwóch popularnych reality-show -
"Bar" i "Gladiatorzy", a ostatnio jako jedna z aktorek grających w
filmie "Legenda". O tym, jak doszło do nagrania płyty, piosenkarka
opowiedziała w rozmowie z INTERIA.PL.
- Pomysł powstał na początku
2005 roku, czyli jakieś pół roku przed wydaniem albumu. Myślę, że to
nie jest zbyt długi okres, by nagrać płytę, wydać płytę i później ją
promować. Nie ukrywam, że miałam bardzo dużo szczęścia - powiedziała
nam Magda.
- Zaczęło się w zasadzie od zabawy. Prowadziłam program muzyczny i
jechałam na montaż. I tak dla zabawy z montażystą - bo tam, gdzie
rejestrowaliśmy program, było studio nagraniowe - zaczęłam nagrywać
mój śpiew. I wtedy wszedł Marcin Kiljan i usłyszał mnie. W ten sposób
zaczęły się rozmowy na ten temat.
- Początkowo pół żartem, ale później zajęłam się tym poważniej i
rozmowy stały się też poważniejsze. Dyskutowaliśmy o stylu muzycznym i
innych szczegółach. I tak to się zaczęło.
Magda Modra do tej pory nie była fanką dyskotekowych brzmień, jakie
można usłyszeć na "Ready To Fly", gdyz prywatnie słuchała głównie
czarnych brzmień.
- Z tego powodu, że prowadziłam program telewizyjny o muzyce dance,
przez blisko rok, jeździłam po różnych klubach. I zaczęłam słuchać
właśnie takiej muzyki. I wtedy zaczęła do mnie docierać. Ale nie
ukrywam, że wcześniej nie słuchałam tego typu rzeczy.
- Dla mnie każdy rodzaj muzyki
jest dobry, jeżeli jest dobre towarzystwo i dobra zabawa. A w domu
słucham różnych rzeczy, nie mam swego ulubionego stylu. Słucham
właściwe wszystkiego. A dance, techno czy też inna nazwa, jaką określa
się mój album, zaczęłam dopiero od niedawna czuć.
Magda Modra dała się poznać w dwóch popularnych programach telewizyjnych reality-show "Bar" i "Gladiatorach". Pewnie mniej osób wie, że Magda zajmowała się także modą, była prezenterką programu muzycznego, jest studentką Warszawskiej Szkoły Filmowej, założonej przez Bogusława Lindę i Macieja Ślesickiego, wystąpiła w filmie "Legenda" Mariusza Pujszo. W listopadzie 2005 roku do sklepów trafił debiutancki album Magdy, zatytułowany "Ready To Fly", zawierający przede wszystkim taneczny materiał.
Z tej okazji Artur Wróblewski rozmawiał z wokalistką m.in. o jej planach zawodowych i rodzinnych, braku wolnego czasu i krytyce, z jaką czasami się spotyka.
Jak doszło do nagrania twojej debiutanckiej płyty?
Pomysł powstał na początku 2005 roku, czyli jakieś pół roku przed
wydaniem albumu. Myślę, że to nie jest zbyt długi okres, by nagrać
płytę, wydać płytę i później ją promować. Nie ukrywam, że miałam
bardzo dużo szczęścia.
Zaczęło się w zasadzie od zabawy. Prowadziłam program muzyczny i
jechałam na montaż. I tak dla zabawy z montażystą ? bo tam, gdzie
rejestrowaliśmy program, było studio nagraniowe ? zaczęłam nagrywać
mój śpiew. I wtedy wszedł Marcin Kiljan i usłyszał mnie. W ten sposób
zaczęły się rozmowy na ten temat.
Początkowo pół żartem, ale później zajęłam się tym poważniej i rozmowy
stały się też poważniejsze. Dyskutowaliśmy o stylu muzycznym i innych
szczegółach. I tak to się zaczęło.
Wspomniałaś o stylu muzycznym. Płyta "Ready To Fly" utrzymana jest
w stylistyce eurodance. Czy właśnie takiej muzyki słuchasz w domu?





